Tydzień Zrównoważonego Transportu

Wielkie wydarzenie – Tydzień Zrównoważonego Transportu.

W świecie doskonałym nie byłoby czegoś takiego jak Tydzień Zrównoważonego Transportu. Nie byłoby takiej potrzeby. Zrównoważony transport byłby czymś oczywistym i naturalnym. Nikt nie zwróciłby uwagi na taki tydzień, bo pozostałe tygodnie w roku wyglądałyby dokładnie tak samo.  Nie byłoby potrzeby, żeby zachęcać ludzi do świadomego korzystania z dróg, bo wszyscy dawno korzystaliby z nich bardzo świadomi i kierowaliby się tylko i wyłącznie swoimi bieżącymi potrzebami, a nie obmyślali sposoby przechytrzenia dziwnego transportu drogowego zafundowanego im przez władze. Czytaj dalej

Reklamy

Poranny hejt autobusowy

Nie po raz pierwszy i nie po raz ostatni stwierdzam, że podróże (zwłaszcza te komunikacją miejską) kształcą. Tam się można bardzo wiele rzeczy dowiedzieć, wiele spraw przemyśleć pośród komentarzy współpasażerów i wysiąść znacznie mądrzejszym, niż się wsiadło.
Jednak często jest to droga przez mękę swoich myśli, bo poranny hejt w autobusach sprawia, że zanim wysiądę i pójdę do pracy, to mam dość pracy, świata, ludzi i życia. Ale jestem dzielna, w pyskówki autobusowe się nie wdaję, ale robię notatki. Dla potomności.
Tak było i tym razem.

Jadę sobie spokojnie, próbuję czytać książkę, ale dwie siedzące obok mnie panie dyskutuj atak zawzięcie, że nijak na treści czytanej skupić się nie mogę, wiec czytać przestaję i zaczynam słuchać.
Odbywa się typowe biadolenie osoby starszej na dzisiejszą młodzież, która jest okropna i kiedyś takiego zepsucia nie było, bo kiedyś to byli sami ludzie szlachetni zapewne nikt zły sienie trafiał. No dawna kraina szczęśliwości w słowach tej kobiety się objawia. Ale pani ma też garść rad i rozwiązań, które należy bezzwłocznie wdrożyć, a wtedy świat znowu będzie wspaniały jak to onegdaj bywało.
Bo kiedyś to było inaczej, a teraz wszystko zniszczyło bezstresowe wychowanie. No i ta DZISIEJSZA MŁODZIEŻ. Czytaj dalej

MPK – Mogę Przejawiać Krytykę

Ludzie, którzy na co dzień nie jeżdżą komunikacja miejską, mogą czuć się zdezorientowani, gdy pewnego razu przyjdzie im z jej usług skorzystać. Dzieje się tak dlatego, że prężnie postępujące zmiany w jej zakresie mogą każdego wprawić w osłupienie. Zmieniają sie trasy linii, które od lat były niezmienne. Znikają jedne połączenia, a zamiast nich pojawiają się zupełnie inne, które przeczą zdrowemu rozsądkowi. Rozmontowywane są fragmenty torowisk, które okazują się całkiem przydatne niedługo po tym, kładzie się nowe tory w miejscu, w którym stan obecnych tego jeszcze nie wymaga, zupełnie nie interesując sie tymi trasami, na których poziom wygięcia torów gwarantuje jazdę na niektórych odcinkach z prędkością pół km/h. Czytaj dalej

Pamiętna data

Remember remember the 4th of November …

Ten wierszyk będą powtarzały dzieci w szkołach i uczyły się o dzisiejszym dniu, który sparaliżował miasto w sposób dosłowny. Nikt nie wygrał. Ani tramwaje ani samochody nie miały lepiej, nie były uprzywilejowane. Tramwaje – samochody 0 : 0. Wszyscy są przegrani, spóźnieni i zaniepokojeni tym, że może być jeszcze gorzej, bo przecież niedługo spadnie śnieg i wtedy dopiero się narobi. 4 listopada … 4th of November. Dzień, w którym pokonałam trasę, która zazwyczaj zajmuje mi 30 minut, w półtorej godziny. Czytaj dalej

Powtórka z rozrywki

W Łodzi paraliż komunikacyjny trwa w najlepsze i ma się dobrze. Oczywiście standardowo najbardziej po łbie dostają debile, którym sie zachciało korzystać z komunikacji miejskiej, Co to za dziwne przyzwyczajenie, żeby jeździć tramwajem czy autobusem, jak można sobie kupić samochód, od nikogo nie być zależnym, jechać kiedy się, chce gdzie się chce i nie wystawać godzinami na przystankach, a potem nie generować tłoku w nielicznych już pojazdach, które ostały się na poszczególnych trasach.  Ludzie to mają dziwne pojęcie o funkcjonowaniu miasta, a potem sie dziwią, że realia nijak to tego nie przystają, zaczynają biadolić i opinia maruderów w narodzie się ugruntowuje. A przecież cały ten paraliż, wszystkie te niedogodności ,to są chwilowe, przejściowe i tylko po to, żeby było lepiej.  Przecież każdy wie, że jak sie robi remont, to jest trochę utrudnień, ale potem jest już lepiej, człowiek szczęśliwszy, o niedogodnościach zapomina i jest idylla. Z tego wszystkiego pasuje mi tylko ten fragment, który mówi o zapominaniu. Rzeczywiście łodzianie bardzo sprawnie i chętnie zapominają wszelkie niedogodności, wypierają traumę z pamięci, co jest naturalną reakcja obronną organizmu i kolejne tłumaczenia przyjmują z czystym umysłem, gotowi w nie uwierzyć w całej rozciągłości. Ja natomiast mam pamięć słoniową, co często powoduje mój dyskomfort, ale obecnie przy różnych dyskusjach dotyczących trasy o wdzięcznej nazwie przywołującej na myśl bardzo kaloryczne ciastko, przychodzi mi na myśl adekwatna sytuacja dotyczące inwestycji, które swego czasu pojawiła się w Łodzi powodując dokładnie takie samo spustoszenie, a nosiła miano Tramwaj Regionalny. Czytaj dalej

Międzyświąteczny rozkład jazdy

Taki dzień jak 2 maja to jest nie lada zagadka, bo właściwie nie wiadomo co z nim zrobić i jak go klasyfikować. Niby jest dniem powszednim i tak powinien być traktowany, a jednak taki wciśnięty pomiędzy dwa dni świąteczne, zgniatany przez nie i oblekany ich wolą świętowania zmienia swoją charakterystykę. Ludzie nie rozumieją, że maja tego dnia pracować. Jeśli tylko mogą, to biorą jakieś wolne, żeby się z wypoczynkowego rytmu nie wybijać. Ten 2 maja uwiera i kłuje, przeszkadza tak jakoś i nie wiadomo co z nim zrobić.

Najlepiej widać to w rozkładach jazdy komunikacji miejskiej, o czym dzisiaj się przekonałam dosyć boleśnie, ale w końcu życie to suma zebranych doświadczeń. Czytaj dalej

Mistyczne 9 minut

Chciałam napisać o pojawiających się w Łodzi buspasach. Nie pojawiają się one jakoś totalnie, nie opanowują przestrzeni miejskiej i daleko im do grzybów po deszczu, ale okazało się, że każdy taki buspas jest  tematem wielu rozmów, roztrząsany jest przez zwolenników i przeciwników na wszelkich polach i dyskusje dotyczące tego elementu jezdni prowadzone są na tak wielu płaszczyznach, że w sumie już nie ma co o tym napisać. Jak ktoś chciałby wiedzieć, co myślę i czuję, to zgadzam siew całej rozciągłości z innym tekstem na ten temat i nie będę rozważań powtarzać:

http://www.dzienniklodzki.pl/artykul/880583,czy-to-jest-wojna-z-buspasami-czy-naszymi-rodzinami,id,t.html Czytaj dalej