Wiara czy wiedza?

Właściwie trudno jest stwierdzić, że mój związek z naukowymi sądami o świecie to wiedza.
Chyba bardziej wiara.
Otóż nie mam takiej sprawności i pojemności mózgu, które pozwoliłyby mi pojąć całą złożoność istnienia kwarków, nautrinów czy elektronów . Tak wiem, że to cząstki elementarne, ale na tym moja wiedza na ich temat chyba się kończy. Mogę najwyżej uwierzyć naukowcom, że one istnieją, są podstawą budowy mnie, świata i wszechświata.
Ale jestem przekonana, że wolę wierzyć naukowcom w istnienie kwarków niż księżom w istnienie piekła. Czytaj dalej

Reklamy

Jezus też miał dwóch ojców

Jest wiele tematów, które do mnie powracają wraz z kolejnymi dyskusjami i postaciami interlokutorów (uwielbiam to słowo). Za każdym razem, gdy mówię to samo po raz piąty czy ósmy, zastanawiam się, czy nie lepiej napisać raz wszystko w tekście na blogu i mieć z głowy. Można wtedy w dyskusji internetowej podlinkować, a w dyskusji prowadzonej w cztery oczy też można do tego odesłać. Chyba takim tematem jest to, ilu ojców miał Jezus, jakie znaczenie w jego wychowaniu miał Józef, kto jest, a kto nie jest ojcem i inne zawiłości świętej rodziny, które obdzieliłyby niejeden scenariusz serialowy.

Postaram się jakoś szczególnie złośliwie nie obrażać osób szczerze wierzących w dogmaty, jak również we wszelkie nauki kościelne. Jednak oczekuję z drugiej strony niezaprzeczaniu prawom biologii i logiki, na które się będę powoływać. Oraz o szczere spojrzenie na rzeczywistość, w której tej jak i innym religiom przyszło funkcjonować.
Jednak jeśli ktoś jest wyjątkowo na punkcie swojej wiary i religii przewrażliwiony i nie jest gotowy spojrzeć na to wszystko z lekkim dystansem – nie powinien czytać dalej. Ani ja nie mam ochoty na doprowadzenie go do skraju rozpaczy, ani ten ktoś na pewno nie chciałby być na ten skraj zawiedziony. Przeto uprasza się o zastanowienie przed dalszą lekturą. Czytaj dalej

Wiara w Boga to pójście na łatwiznę

Najpierw mnie ochrzczono nie pytając o zdanie. Ale pewnie, gdyby mnie wtedy ( no może nie dokładnie gdy mnie chrzczono, bo aż tak wybitnym dzieckiem nie byłam, żeby mówić w wieku kilku miesięcy, ale gdzieś w dzieciństwie) zapytano o zdanie, to bym przystała na propozycję.

Potem poszłam do komunii i tutaj już bardziej świadomie, co nie jest popularne w obecnej chwili, bo dzieci nie kojarzą całego zamieszania z kawałkiem opłatka na języku, tylko z rowerami, komputerami i tysiącami złotych w kopertach. Czytaj dalej