ŻUL

Pojawia się w mieście ławka. I nie ma zachwytu, że o to będzie gdzie usiąść, odpocząć, książkę poczytać. O nie.
Natychmiast jest awantura. Dlaczego? Bo to DLA ŻULI. Żule będą zajmować, siedzieć, leżeć i pić alkohol hektolitrami. Tak właśnie będzie. Nigdy w życiu nikt zmęczony nie przysiadł na żadnej ławce w mieście, bo po co? Kto na tym będzie siedział, jak nie ŻULE? Nigdy z ciężkimi torbami, gdy czuło się, że jak się jeszcze kilka kroków zrobi, to się padnie i nie wstanie, nikt nie przysiadł. Nigdy w życiu. Nikt nie przysiadł, bo nogi w butach poobcierał, kamień do buta mu wpadł czy skurcz go złapał.
Tylko ŻULE. Czytaj dalej

Reklamy

W klasie komunijnej

Jeśli jakikolwiek rodzic, który w pierwszej i drugiej klasie przechodził perturbacje z niezapisywaniem dziecka na religię i może jeszcze z zapisywaniem go na etykę, a teraz myślałby, że w klasie trzeciej będzie łatwiej, to jest w dużym błędzie.
Nijak nie będzie łatwiej, całą procedurę zacznie od samego początku i dzień za dniem będzie walczył z systemem, przypominał o przepisach, prawach swojego dziecka i swoich własnych, domaga się równego traktowania i w ogóle dbał o to, by szkoła była świecka. Tak, trzeba dyrekcji i nauczycielom wciąż od nowa przypominać, ze szkoła jest świecka, a zajęcia z religii są zajęciami dodatkowymi.
Ale nikt nie obiecywał, że będzie łatwo. Czytaj dalej

Miała na imię MONIKA

W Łodzi trzej zwyrodnialcy uwięzili dziewczynę na 10 dni i znęcali się nad nią w najokrutniejszy sposób.
Gdy jej organizm przestał to wytrzymywać (a i tak cudem jest, ze tyle wytrzymał), przestała być im potrzebna.
Nie chodziło bowiem, o znęcanie się nad zwłokami, tylko nad żywym człowiekiem, który odczuwa ból i cierpi.
Dziewczyna trafiła do szpitala. Tam rozpoczęło się ratowanie jej życia. Próby odwracania zniszczeń, które jednak okazały się nieodwracalne. W końcu zmarła. Czytaj dalej

Analiza „wiersza”

Analiza wiersza nigdy nie była czymś, co do mnie przemawiało, czego pragnęłam i co rozumiałam. „Co autor miał na myśli?”. To co miał, to napisał. Wierszem. Gdyby chciał to napisać prozą, to by to zrobił. Dziwne, że prozy na wiersz nie przekłada siew szkołach równie dzielnie, co dzielnie nakazuje się sytuację odwrotną.
I to grzebanie w truchle wiersza (i to wcale nie musi być żaden Różewicz czy Grochowiak ze swoim wierszowym turpizmem), wygrzebywanie kawałków i pastwienie się nada nimi. Czy aby to na pewno to, co nam się wydaje? Czy to sen spokojny podmiotu lirycznego dotyczy, a może już nie sen, brat spokojny, jeno śmierć –siostra ostateczna. Czytaj dalej

Ślad węglowy

Zawsze znajdzie się jakieś usprawiedliwienie tego, ze nie zastanawiamy się nad naszym śladem węglowym – ba NIE MAMY POJĘCIA co to takiego i czemu mielibyśmy Siena nim zastanawiać. Korzystamy ze zdobyczy XXI wieku, cieszymy się tym, co mamy i uznajemy, że tak jest najlepiej i najwłaściwiej.
Są też ludzie, którzy pamiętają PRL i to, co wtedy było codziennością i są w stanie obecne nadwyrężanie środowiska usprawiedliwić tym, ze kiedy z przyczyn od nich niezależnych oszczędzali to środowisko, chociaż się nad tym w ogóle nie zastanawiali.
Nie jest sztuką robić to, co robią wszyscy, bo nie ma innej możliwości. Sztuką jest mając wybór decydować się nie na to, co wygodniejsze tylko na to, co lepsze. Czytaj dalej

Religia usprawiedliwieniem zadufanych dupków

Analizując całą naszą wiedzę o wszechświecie, a także pochylając się nad wszelkimi świętymi tekstami poczynając od egipskich i babilońskich tabliczek, papirusów i innych takich, a na przerażającym tak wielu Koranie i książce wszechczasów, która sprzedaje się lepiej niż wszystkie tomy Harrego Pottera razem wzięte – Biblii, dochodzę do wniosku, że ludzie są zadufanymi w sobie dupkami.
A to wszystko przez to, że dla wyjaśnienia sobie świata tak tysiące lat temu i obecnie potrzebują funkcji bóstwa jakiegoś, które im ten świat stworzyło, zorganizowało i jeszcze nad jego wiecznym przebiegiem czuwa. Czytaj dalej

Za mundurem panny sznurem

Ludzie są bardzo różni i niby każdy pragnie zupełnie czegoś innego ale z wielu zachowań i pragnień ludzkich wyłaniają się jakieś standardy, wzorce i wartości nadrzędne. Oczywiście nie dla wszystkich są one właściwe, ale jakiś tam OGÓŁ się pod tym podpisuje i tego trzyma. Co niezmiennie mnie zaskakuje, a nawet poraża, bo wtedy często wydaje mi się, że jestem odmieńcem i nigdzie nie przystaje.
Czytaj dalej