ZIELONE SMAKI ŁODZI. Format – nieporozumienie

Żeby nie było, że tak mi się wszystko od początku do końca na tych Zielonych Smakach Łodzi podoba. Że tylko zachwyty nad talerzem i w ogóle, że wszystko mi smakuje i nie mama negatywnych uwag, to tym razem nie będzie tak miło.
A wszystko za sprawą wizyty w Formacie.
Dla mnie to było jedno wielkie nieporozumienie od początku do końca, ale po kolei.
Czytaj dalej

Reklamy

ZIELONE SMAKI ŁODZI. Nowa Ziemia – do syta.

Jest w Łodzi miejsce, które się nazywa Nowa Ziemia. Nazwa zastanawiająca i przywodząca mi na myśl wiele różnych pomysłów na to, co może się w takim przybytku znajdować, ale nie były to pomysły kulinarne w żaden sposób.  Sprawdziłam i mogę potwierdzić – nie jest to kościół jakiejś religii z nurtu New Age, jest to restauracja serwująca dania wegetariańskie i wegańskie . Dotarłam do niej z uwagi na festiwal Zielone Smaki Łodzi, bo jest jedną z biorących udział w tym wydarzeniu. A w środku można zjeść aż dwie propozycje, bo zarówno danie główne jak i deser.
Czytaj dalej

ZIELONE SMAKI ŁODZI. „U Kretschmera” – pełen profesjonalizm

Tym razem w moich podróżach festiwalowym szlakiem padło na restaurację „U Kretschmera”. Z ich wegańskimi propozycjami miałam już w tym tygodniu do czynienia na śniadaniu prasowym, na którym wegańskie pasztety goniły pasty, kanapki ścigały się o palmę pierwszeństwa z tofucznicą, a i tak wszystko przyćmił mus czekoladowy. Jednak wegańskie śniadanie to nie dania festiwalowe, nie wyrabiałam sobie opinii zawczasu i podeszłam z otwartym umysłem, pustym żołądkiem i gotowymi kubkami smakowymi. Czytaj dalej

ZIELONE SMAKI ŁODZI. Boto Sushi – mieszane uczucia

Po raz kolejny przez łódzkie lokale przetacza się festiwal Zielone Smaki Łodzi. Kuchnia wegańska, kuchnia roślinna, propozycje dla tych, którzy nie tylko mięsa, ale niczego odzwierzęcego nie jadają, ale chcieliby jeść smacznie , zdrowo, kolorowo , efektownie…
Tematem tegorocznej edycji jest „Pieprz i wanilia” i każdy lokal interpretuje to według własnego uznania. Są dania główne i desery, ale to wcale nie znaczy, że w daniu głównym musi być pieprz a w deserze wanilia. Może być dokładnie odwrotnie – dla mnie wskazane, bo uwielbiam stawianie kuchni na głowie, może też być wszystko w jednym…
Kreatywność pożądana.
A ja w tym roku postanowiłam ,że nie napisze jednego tekstu podsumowującego, tylko każdy lokal dostanie ode mnie kilka zdań oddzielnych i jeśli nie padnę w międzyczasie z przejedzenia, to postaram się tego dotrzymać. Czytaj dalej

Matematyki nie oszukasz

Kiedyś mówiło się, że papier jest cierpliwy i przyjmie wszystko. Każdą rzecz można zapisać i kartka nie powie, że piszemy głupoty. Sami musimy o tym wiedzieć. Ewentualnie powie nam o tym pierwszy czytelnik.
Jednak zapisana czy zadrukowana kartka nie ma takiego zakresu działania jak Internet. A ponadto dzięki temu medium można ze swoimi głupotami dotrzeć do tak wielu osób, ze na pewno znajdzie się czytelników, którzy nie powiedzą, ze piszemy głupoty, tylko przyjmą je za pewnik. Czytaj dalej

Odrobina Augustowa dla Łodzi

Mam takie marzenie po ostatnim tygodniu mojego życia i wyprawy wakacyjnej, że chciałabym trochę… chociaż odrobinę Augustowa przetransportować do Łodzi. Ja nie mówię, że od razu wszystko, ale może chociaż podejście do tego, jak powinna wyglądać przestrzeń miejska ze szczególnym uwzględnieniem tej w centrum.
W Łodzi bowiem podstawą wszystkiego jest stwierdzenie „Nie da się”, a potem robi się wszystko, żeby się okazało, że tak jest. Nie da się stworzyć nowoczesnego , funkcjonalnego miasta bez wylania wszystkiego betonem i wybudowania miliona autostrad przez środek, zmuszając pieszych do przemykania bokami, wtargiwania na jezdnię w celu przejścia na drugą stronę, czekania godzinami na zielone światło, które może kiedyś ewentualnie zapali się po miriadowym naciśnięciu przycisku ( z założeniem, że jeszcze się nie popsuł). Czytaj dalej

MUNDIAL – zawody w leżeniu

Kiedyś nawet oglądałam piłkę nożną. Nie żeby to był mój ukochany sport i rozrywka, bez której nie mogę żyć. Ale jak były jakieś mistrzostwa to lubiłam zobaczyć, w którym kraju na jakim poziomie są zawodnicy, jak ta dyscyplina się zmienia i czasem nawet udawało mi się typować, kto gra lepiej. Potem zaczęło mi przeszkadzać to, że piłka nożna z dyscypliny sportowej zamienia się w kabaret, komedię i w ogóle coś, co więcej wspólnego ma z aktorstwem niż ze sportem. Coraz mniej było rywalizacji, biegania i kopania, a coraz więcej łapania się za różne części ciała (nie , nie chodzi mi o mur z piłkarzami ochraniającymi to co maja w sobie najcenniejszego i nie są to głowy) i odgrywania skeczu pod tytułem „Jak mogłeś obok mnie przebiec prawie mnie zabijając???”. Czytaj dalej