Jaki był ten rok?

Jaki był ten rok?
Bo wiecie, teraz jest taki moment na podsumowania, na rachunek sumienia, na bilans zysków i strat. NA te wszystkie niepotrzebne rzeczy, które niczego nie zmieniają, nie wnoszą, nie naprawiają, ale też nie psuja, które jednak robimy, bo rok się kończy. Oczywiście ten przeskok z ostatniego dnia grudnia na pierwszy dzień stycznia nie jest jakiś drastyczny, nie wybuchają kłótnie, nie pojawiają się rozwody. Czasem pojawiają się dzieci, ale to nie dlatego, że nikt się ich jeszcze w grudniu nie spodziewał, tyko jakoś tak poród przyspiesza zabawa sylwestrowa.
Nie ma końca świata (życia) o północy i nie ma nowego życia minutę po niej. Jest jak było.
Czytaj dalej

Reklamy

Dwa wzruszenia Rewolucyjne

Ja wiem, że REWOLUCJA ( przypominam – to ta 1905 roku, wielki zryw robotniczy w Łodzi) to czerwiec i gdzie tam teraz o Rewolucji pisać. Teraz wszyscy świątecznie o zakupach i choinkach, i w ogóle…
Ale właśnie podziwiam film dokumentalny Viktorii Marinov o tegorocznych obchodach Rewolucji wraz z przygotowaniami i emocjami. A poza tym obiecuję, że będzie coś na temat dzielenia się opłatkiem… chociaż właściwie chlebem, więc w nurcie świątecznym… A w ogóle to czuję, że powinnam napisać, dlatego piszę. Czytaj dalej

Jeśli wszyscy kradniemy, to wszyscy jesteśmy okradani

Zawsze powtarzam, że tak długo, jak wszyscy będziemy kraść, tak długo wszyscy będziemy okradani.
I nie chodzi mi tutaj o wyniesienie batona, napoju czy chipsów ze sklepu. Tutaj sytuacja jest oczywista i nikt nie ma wątpliwości, że to kradzież, kto na tym stracił a kto zyskał. Chociaż tak naprawdę nie kalkulujemy, że im więcej towarów ze sklepu wynoszonych jest bez płacenia, tym więcej wszystko kosztuje, żeby sklep wyszedł na swoje. I wszyscy finalnie za to płacimy przy codziennych zakupach.
Tak samo wygląda sytuacja z samochodami, bo chociaż w przypadku kradzieży konkretny właściciel jest poszkodowany, to jeśli samochód sienie znalazł i firma ubezpieczeniowa wypłaciła odszkodowanie… to mechanizm jest ten sam- im więcej takich odszkodowań wypłaconych, tym większa kwota składki ubezpieczeniowej i w finale wszyscy właściciele samochodów współodczuwają tę stratę. Czytaj dalej

Zła matka – fragmenty

Nie piszę regularnie tutaj, bo PISZĘ KSIĄŻKĘ.
Raz na kilka lat dopada mnie taka wizja, że napiszę książkę. I pewnie ta skończy dokładnie tak samo jak dwie poprzednie – mają po kilkadziesiąt stron i jedna ma nawet zakończenie, ale nie są skończone ani trochę, chociaż mają świetne tytułu – „Kameleon” i „Katastrofa” i coś mi się wydaje, że ten drugi tytuł jest proroczy… To piszę sobie trochę i pewnie na fali wznoszącej pojawienia się tego pomysłu mam jeszcze nadzieję.
Dlatego dzisiaj wrzucę tu kilka fragmentów, bo przecież piszę… naprawdę… Czytaj dalej

Zielone Smaki Łodzi – Kulinarna Awangarda

Po raz czwarty już w Łodzi pojawia się festiwal, który ma zachęcać zarówno odbiorców jak i twórców dań  do weganizmu.  W ZIELONYCH SMAKACH ŁODZI biorą udział nie tylko te restauracje i kawiarnie, które specjalizują się w kuchni wegetariańskiej i wegańskiej, ale też takie, które nie są na takie dania nastawione, a jednak podejmują wyzwanie. I dzięki temu kucharze mogą nauczyć się nowych smaków i wprowadzić je do stałej karty. A łodzianie mają okazje przekonać się, że posiłki wegańskie mogą być nie tylko bardzo smaczne, ale też bardzo syte. Czytaj dalej

Dostosuj się

Społeczeństwo jest okrutne. Bardzo zasadnicze i wymagające z bardzo szczególny sposób. Rzadko wybacza niedostosowanie, wychodzenie poza kanon, nieprzystosowanie się do wymogów ogólnych. Nie wybacza słabości. A już nade wszystko nie wybacza słabości, które jednostka przekuwa w siłę. Czytaj dalej

ŻUL

Pojawia się w mieście ławka. I nie ma zachwytu, że o to będzie gdzie usiąść, odpocząć, książkę poczytać. O nie.
Natychmiast jest awantura. Dlaczego? Bo to DLA ŻULI. Żule będą zajmować, siedzieć, leżeć i pić alkohol hektolitrami. Tak właśnie będzie. Nigdy w życiu nikt zmęczony nie przysiadł na żadnej ławce w mieście, bo po co? Kto na tym będzie siedział, jak nie ŻULE? Nigdy z ciężkimi torbami, gdy czuło się, że jak się jeszcze kilka kroków zrobi, to się padnie i nie wstanie, nikt nie przysiadł. Nigdy w życiu. Nikt nie przysiadł, bo nogi w butach poobcierał, kamień do buta mu wpadł czy skurcz go złapał.
Tylko ŻULE. Czytaj dalej